Filozofia ciałopozytywności, czyli jak polubić siebie

Przeróżne nurty feministyczne od lat zwracają uwagę na sytuację kobiet w przestrzeni społecznej. Mówi się o nierównych prawach, podwójnych standardach i mniej lub bardziej ukrytych patriarchalnych skłonnościach. Wśród licznych postulatów pojawia się także ten o zaprzestaniu tworzenia wyimaginowanych ideałów piękna, za którym gonią kobiety, a także ustanawiania terroru atrakcyjności, który nikogo nie oszczędza. Coraz więcej mówi się o tym, że naturalne kobiece ciało jest piękne i nie musi być, rzadko kiedy zresztą bywa, doskonałe. I bardzo dobrze! Kluczem do szczęścia nie jest bowiem perfekcyjny wygląd, ale zaakceptowanie i polubienie siebie. I właśnie o tym traktuje filozofia ciałopozytywności.

Zapewne każda z was nie raz miała sytuację, kiedy napatrzyła się na zdjęcia modelek wprost z telewizji, okładek magazynów czy instagramowych kont, a potem coraz bardziej zapadała się w otchłań własnych kompleksów. Ostatnim, co wtedy przychodzi nam do głowy, jest polubienie siebie. A to nie tylko błąd, ale też skuteczny sposób na unieszczęśliwianie się! Nie róbmy tego sobie, bo naprawdę szkoda na to życia. Niestety wiele kobiet ma skłonność do porównywania się z innymi. Zarówno tymi z bliskiego otoczenia, jak i z mniej realnej sfery wirtualnej. A nie o to tu chodzi, bo przecież każda z nas jest piękna na swój własny unikatowy, niepowtarzalny sposób. I właśnie o tym mówi filozofia ciałopozytywności.

Ciałopozytywność

Ta ciekawa zbitka swoje pochodzenie zawdzięcza ruchowi body positive, który stał się bardzo popularny za granicą. Sama nazwa wskazuje, że chodzi tu pozytywne patrzenie na swoje ciało. Nie surowym, nieprzychylnym okiem, ale czułym i wyrozumiałym. Jest to nurt zachęcający kobiety do zaakceptowania i pokochania swojego ciała z jego zaletami, ale też wadami. Każda z nas boryka się z kompleksami, ale ważne jest, aby nie przesłoniły one nam naszej realnej wartości. Warto też pamiętać, że ostatecznie to tylko wygląd, a prawdziwe piękno tkwi w głowie i w sercu. Życie naprawdę nie polega na tym, aby dążyć do sztucznie wykreowanych wzorców piękna. Wysoka, szczupła, umięśniona z gładką cerą bez zmarszczek, ale pozbawiona cellulitu, rozstępów czy blizn – to ostateczny cel wędrówki wielu kobiet. Mekka, do której, mówiąc szczerze, chyba nikomu nie udaje się dotrzeć.

Zmarszczek, cellulitu, oponki czy owłosienia nie zobaczymy w telewizji czy gazecie. O tym się nie mówi i traktuje jak temat tabu. A przecież to normalne rzeczy, z którymi większość kobiet obcuje każdego dnia! Pamiętajmy też, że nawet wiele pań ze świata mediów w prawdziwym życiu nie do końca wygląda tak jak nam się wydaje, ponieważ zdjęcia bardzo często są wyretuszowane i przekłamane. I w tym tkwi problem. Nie propaguje się dobrych i pozytywnych wizerunków, ale narzuca się w sztuczny sposób kobietom, jak powinny wygląd i do czego mają dążyć. Czy nie lepiej po prostu pokochać siebie?

Akceptacja siebie nie oznacza zrezygnowania z chęci zmiany

W tym miejscu być może część z was powie, że taka filozofia sprzyja lenistwu i zaprzestaniu dbania o siebie. Jednak nic bardziej mylnego. Tu naprawdę nie chodzi o to, aby przestać o siebie dbać i myśleć o swoim zdrowiu. W chęci bycia atrakcyjną nie ma absolutnie nic złego, dopóki nie zmienia się to w warunek naszego szczęścia i zadowolenia z życia. Chodzi o to, aby robić to z głową i w zdrowy, mądry sposób. Aby nie wpadać w depresję z powodu kilku kilogramów więcej. Aby nie porównywać się obsesyjnie do innych osób czy rzucać na ślepo na kolejne diety cud kosztem zdrowia i samopoczucia.

Nie dajmy się wciągać w chorą gierkę, w którą grają z nami środowiska promujące jedyny słuszny wzorzec piękna. Nie pozwólmy sobie wmówić, jak idealnie powinnyśmy wyglądać. Zamiast tego po prostu żyjmy i cieszmy się tym. Na luzie, z dystansem, humorem i uśmiechem na twarzy. Kochajmy i akceptujmy siebie wraz z naszymi zaletami i wadami, jednocześnie pragnąc być swoją najlepszą wersją. Ale nie dlatego, że ktoś nam każe, od nas tego wymaga, czy tak musimy zrobić, ale dlatego,że tego same chcemy. Tylko wtedy dbanie o siebie naprawdę ma sens i wartość. To się nazywa filozofia ciałopozytywności! I choć może wydawać się to niektórym pustym frazesem, to faktem jest, że każda, absolutnie każda kobieta jest piękna i wyjątkowa dokładnie taka jaka jest. Ty także!

Jeśli w pozytywnym dbaniu o siebie i chęci rozpieszczania się poszukujesz najlepszej jakościowo, ekskluzywnej pielęgnacji, to zapraszamy na www.molluscoo.pl